MOKOSH BRĄZUJĄCY BALSAM DO CIAŁA I TWARZY

26.8.19


Na balsam brązujący Mokosh czaiłam się już od dłuższego czasu. Ze względu na to, że nie opalam się na słońcu, szukam alternatywnych sposobów na nadanie skórze złotego kolorytu. Wypróbowałam już sporo produktów brązujących na rynku. Czy balsam brązujący Mokosh spełnił moje oczekiwania? O tym poniżej.

Od producenta:

Odżywczy i nawilżający balsam o orientalnym zapachu pomarańczy z cynamonem, w naturalny sposób nadający skórze piękny odcień opalenizny. Bogactwo naturalnych olei: z baobabu, słonecznikowego, z marchewki zapobiega wysuszeniu skóry, wosk z borówki silnie nawilża, zaś macerat z kwiatów gorzkiej pomarańczy rewitalizuje i łagodzi podrażnienia. Balsam zawiera łagodzący aloes oraz działającą antyoksydacyjnie witaminę E. Dodatkowo został wzbogacony o innowacyjny składnik pochodzenia naturalnego „MelanoBronze” z ekstraktu niepokalanka pospolitego, który zwiększa naturalną pigmentację skóry poprzez stymulację produkcji melaniny w melanocytach. Dzięki temu skóra staje się ciemniejsza w taki sam sposób, jak podczas zażywania kąpieli słonecznej, jednak bez konieczności narażania jej na promieniowanie UV.

Składniki aktywne:

• Olej z marchewki
• Olej z baobabu
• Olej ze słonecznika
• Ekstrakt z aloesu
• Ekstrakt z niepokalanka pospolitego
• Macerat z kwiatu pomarańczy
• Wosk z borówki
• Witamina E

Balsam jest produktem wegańskim.
Balsam nie zawiera składników z przeciwwskazaniami dla kobiet w ciąży.

Cena/Pojemność: ok. 70-80 zł/180 ml



SKŁAD INCI:


Aqua- woda, rozpuszczalnik,
Caprylic/Capric Triglyceride- emolient otrzymywany z oleju kokosowego,

Decyl Cocoate -oleinian decylu, emolient,
Aloe Barbadensis Leaf Juice- sok z aloesu, substancja o działaniu nawilżającym i łagodzącym,
Cetearyl Alcohol-alkohol cetearylowy, emolient,
Dihydroxyacetone-dihydroksyaceton, substancja brązująca,
Sorbitol- humektant,
Glycerin- gliceryna, humektant,
Glyceryl Stearate SE- stearynian glicerolu, emulgator,
Rhus Verniciflua Peel Cera - wosk z borówki, emolient,
Trehalose - nawilża skórę,
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil -olej z nasion słonecznika, emolient,
Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil -olej z baobabu, emolient,
Cetearyl Glucoside-poliglukozyd alkoholu cetylostearylowego, emulgator,
Benzyl Alcohol-alkohol benzylowy, konserwant,
Vitex Agnus Castus (Chasteberry) Extract- ekstrakt z niepokalanka pospolitego, substancja odżywcza,
Acetyl Tyrosine- acetylo tyrozyna, substancja odżywcza,
Ethyl Alcohol- alkohol etylowy, rozpuszczalnik,
Stearic Acid- kwas stearynowy, emulgator,

Daucus Carota Sativa Root Oil- olej z nasion marchwi, substancja odżywcza,
Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract - wyciąg z kwiatu gorzkiej pomarańczy, substancja odżywcza,
Xanthan Gum- guma ksantanowa, modyfikator reologii,
Parfum-substancja zapachowa,
Tocopherol -witamina E, antyoksydant,
Tetrasodium Glutamate Diacetate -substancja chelatująca, surowiec pochodzenia roślinnego,
Dehydroacetic Acid-kwas dehydrooctowy, konserwant,
Cinnamal -substancja zapachowa,
Citral -substancja zapachowa,
Citronellol -substancja zapachowa,

Eugenol -substancja zapachowa,
Geraniol -substancja zapachowa,
Limonene - substancja zapachowa,
Linalool- substancja zapachowa.





Efekt po 4 dniach aplikowania balsamu


Moja opinia:


Balsam brązujący Mokosh to produkt, który nadaje skórze bardzo delikatną opaleniznę. Kosmetyk ma całkiem dobry, naturalny skład, może być stosowany u kobiet w ciąży. Posiada przyjemny,  pomarańczowo -cynamonowy zapach. Jest idealny dla osób, który chcą nadać skórze bardzo delikatny, złocisty odcień. Dla mnie efekt opalenizny jest zbyt delikatny i nietrwały (po jednym zastosowaniu zauważyłam minimalną różnicę, dopiero po czterech aplikacjach, opalenizna była mocniej widoczna, ale też szybko się zmyła). Producent wspomina o  ekstrakcie z niepokalanka pospolitego (który ma zwiększać naturalną pigmentację skóry poprzez stymulację produkcji melaniny w melanocytach), a tak naprawdę za brązowienie skóry w tym produkcie odpowiada składnik, który jest w większości samoopalaczy i balsamów brązujących, czyli Dihydroksyaceton. Po kilku godzinach od aplikacji jest wyczuwalny charakterystyczny zapach dla samoopalacza, jednak nie jest on tak intensywny jak w tradycyjnych samoopalaczach. 
Jeśli zależy wam na efekcie delikatnego zbrązowienia skóry i szukacie czegoś o dobrym składzie, to balsam Mokosh jak najbardziej spełni wasze oczekiwania. Jeśli natomiast zależy wam na mocniejszym efekcie, może okazać się zbyt delikatny.

Przeczytaj także

2 komentarze

  1. Efekt opalenizny jest całkiem ładny. Ale fakt, sama miałam ten balsam z Mokosh i po pierwszym posmarowaniu nie zauważyłam dużej różnicy, dopiero po tygodniu smarowaniu było ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt jest ok, ale po kilku zastosowaniach. Jeśli ktoś oczekuje mocniejszej opalenizny to może być zawiedziony. Ja mam bardzo jasną karnację i widzę delikatną różnicę, więc osoby ze średnią/ciemną karnacją mogą w ogóle nie zauważyć efektu.

      Usuń